Ślad na piasku, Andrea Camilleri


„Zwierzę było zakrwawione: najwyraźniej rozłupano mu czaszkę żelaznym prętem, ale całe ciało nosiło ślady długiego i okrutnego bicia, wszędzie widać było otwarte rany i zwisające strzępy skóry. Nie ulegało wątpliwości, że maltretowany koń zdołał jakoś się uwolnić i pogalopował rozpaczliwie przed siebie, dopóki nie zabrakło mu sił.”

Są takie książki, które po prostu bawią. Każdy gatunek takie ma. Takich Jokerów w swojej talii, łobuziaków, którzy kpią z tych popularnych dzieciaków, rozczulając dziewczęta i denerwując nauczycieli. Mrugają okiem, klepią Cię znienacka krzycząc "berek!" i zwiewają, psocić gdzie indziej. Są takie książki.

Andrea Camilleri, obecnie osiemdziesięcioośmioletni (sic!) pisarz, to taki kryminalny nicpoń. Jego seria o komisarzu Montalbano, dostępna w Polsce, liczy już sobie dziewiętnaście pozycji. Ja poznałam ją, jak zwykle, od końca. "Ślad na piasku" jest najnowszą książką autora, na którą polscy czytelnicy czekali sześć lat.

Pewnego poranka komisarz Montalbano znajduje na plaży, przy której mieszka, martwego konia. Prawdopodobnie koń skądś uciekał i, dobiegłszy najdalej, jak mógł, stracił siły i zdechł. I to by wystarczyło, by uznać sprawę za dość kuriozalną, gdyby nie to, że już po chwili stała się ona jeszcze dziwniejsza. Nim przyjadą odpowiednie służby na zlecenie komisarza, truchło konia zniknie jak kamfora.
W sprawie zaginięcia zwierzęcia do komisarza przyjdzie Rachele Esterman, piękna dżokejka, istna femme fatale.

Kto zabił konia, gdzie podziewa się drugie, zaginione zwierzę i co z tym wszystkim ma wspólnego szajka bandytów? Po odnalezieniu zwłok pracownika stajni, to śledztwo stanie się priorytetowe. A komisarz Montalbano będzie zmuszony przeniknąć do świata arystokracji, pełnego blichtru, ułudy i… pieniędzy. Gdy w międzyczasie ktoś kilkakrotnie włamie się do domu komisarza i będzie czegoś uparcie szukał, Montalbano wyciągnie swoje najlepsze karty i, z – podejrzewam – typową dla siebie gracją spróbuje następnie odkryć karty przeciwnika…

Koń. Martwy koń. Pierwsza psota? Bo z czym, moi drodzy, kojarzy Wam się martwy koń?
"Nie widział pan Ojca chrzestnego, tej sceny, kiedy producent kinowy...". No właśnie. Ucięta głowa konia w łóżku to wymysł Maria Puzo. Klasyka. Cudowne nawiązanie.

Kolejne psoty? A co powiecie na takie dialogi:

„ – Słucham, kogo pan szuka? – powiedział, zmieniając głos.
- Jam Catarella, panie komisarzu!
- O jakiego komisarza panu chodzi? To ambulatorium weterynaryjne.
- O Boże kochany! To niech mi pan przebaczy, ja się pomyliłem.
Telefon zadzwonił ponownie.
- Halo? Czy to ambulatorium weterynaryjne?
- Nie, Catare. Tu Montalbano. Poczekaj chwilę, to dam ci numer ambulatorium.
- Nie, nie, ja nie chcę do ambulatorium!
- To dlaczego tam dzwonisz?
- A skad wiem? Niech mi pan komisarz przebaczy, bo zgubiony jestem. Może pan się odwiesić i zadzwonię od początku?
- Dobrze.
Telefon zadzwonił po raz trzeci.
- Panie komisarzu, czy to jest pan?
- Tak.
- A co pan robił, spał?
- Nie, tańczyłem rock and rolla.
- Naprawdę? To pan umie tańczyć? (…)”

Ta książka jest wyśmienitym ciachem, który smakuje wyjątkowo dobrze po pysznym daniu głównym. 80% powieści to dialogi, które nadają jej dynamiki, przez którą powieść czyta się w iście ekspresowym tempie. Przyznaję, że podchodziłam do niej troszkę jak pies do jeża, obawiając się, że mnie znudzi albo zdenerwuje. Moje obawy rozwiały się, jak… ślady na piasku. Nie wiem nawet, kiedy dotarłam do końca, kilkakrotnie śmiejąc się w głos (co, przyznacie, jest rzadkością).

Łobuz Camilleri mnie kupił. Całkowicie. Rozbawił, zainteresował, zaintrygował, a na koniec – zaskoczył. Bo nie można zapominać, że „Ślad na piasku” to przede wszystkim historia kryminalna, w której są trupy i jest zagadka. Jest makabra, jest seks. Jest wszystko. A kiedy tożsamość człowieka, który stoi za całą tą sprawą, zostaje wyjawiona i nie jest to nazwisko, które podejrzewaliśmy od samego początku – można wówczas powiedzieć, że cel został osiągnięty. Mission accomplished. Missione compiuta.

Jeśli macie ochotę na lekki, elegancki kryminał, w którym pierwsze skrzypce – czy też, może, stosując nomenklaturę konną – w którym wodze trzyma dowcipny, szybko się irytujący komisarz, lubujący się w dobrym jedzeniu i, jeszcze bardziej, w pięknych kobietach; jeśli macie ochotę na dobrą zabawę z książką, z soczystymi opisami i licznymi omyłkami, mylonymi tropami, intrygującą zagadką – bierzcie się za książki Andrea Camilleriego. „Ślad na piasku” to moja pierwsza, ale na pewno nie jedyna randka z komisarzem Montalbano.
Dziewczyny tak mają, drodzy panowie. Czasami wybierają tego klasowego pajaca. Bo, widzicie, na dłuższą metę nie można brać życia tak zupełnie na serio. Polecam.


Ślad na piasku [Andrea Camilleri]  << KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
tłumaczenie: Monika Woźniak
tytuł oryginału: Pista di sabbia
seria/cykl wydawniczy: Komisarz Montalbano
wydawnictwo: Noir sur Blanc
data wydania: listopad 2013 
ISBN: 9788373924291
liczba stron: 262

Komentarze

Popularne